Tag: cracow

Ostatnio Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie zorganizowało dwudniowe „warsztaty fotografii lotniczej” na które udało mi się załapać. Główną atrakcją był wyjazd na płytę wojskową na Balicach.

Pogoda była taka, że nie dość że wymarzliśmy potwornie, to jeszcze ruch na oddalonym od nas o jakieś 500 metrów pasie startowym był ledwo widoczny poprzez mgłę. Ale komu to przeszkadza :)

Warsztaty, warsztatami – najważniejsze że grupa podobnych oszołomów mogła się spotkać w „sprzyjających okolicznościach przyrody”. Czekam na kolejna taką imprezę!

 

Smacznego!

(i niech mi ktoś powie, że duże nie jest piękne ;) )

 

 (kliknij w zdjęcie :) )

… dzisiaj w Balicach.

Czyli tak na prawdę nawet nie wczoraj, tylko przedwczoraj.

Chciało mięsię pomarznąć, pomęczyć słuch i w ogóle.

Wszystko, coby zobaczyć jak ląduje Ryanair, a po nim Ryanair i potem Ryanair no i… Tak! Ryanair :)

A między Ryanairami jakiś Eurolot czy inny Norwegian.

(PS – to nie jest spotterka. Nie ma nigdzie numerów maszyn :) )

 

 

Coby przejść dalej, kliknij w… Samolot!

Ciepło, przyroda budzi się do życia, aż się chce łazić z aparatem i kiczyki popełniać.

Kraków ma to do siebie, że leży w niecce. Dlatego też w lecie mieście powietrze się „kisi” – jest zaduch. A wiosną i jesienią zalega mgła.

 

Byle do wiosny! :)

 

 

Coby przejść dalej, kliknij na zdjęciu.

Jakiś czas temu miałem okazję bawić się kilkoma błyskadełkami. I jakoś tak wzięło mnie na moje ulubione abstrakcje.

 

Oto efekty:

 

 

(Aby obejrzeć resztę artykułu,  kliknij na zdjęciu)

 

 

Ostatnio dopadło mnie. Mocno. I tak niemal samo z siebie.

 

Zauważanie piękna w prostych rzeczach. Takich jak niebo. Niby nic, a jednak.  I w związku z tym, od kilku tygodnie wyżywam się artystycznie i je krzywdzę. Czasami z przyzwoitym skutkiem.

Zdjęcia poniżej były robione na przestrzeni jednego miesiąca i tylko w trybie lenia. Czyli z balkonu, ale o dobrych godzinach :) Żadne tam Egipty czy inne Konga. U nas też się da!

Co do obróbki – wbrew pozorom jest jej niewiele. Nawet bardzo niewiele – rozciągnięcie tonalne sceny, kapka saturacji i tyle.

 

 

(Aby obejrzeć resztę artykułu,  kliknij na zdjęciu)

 

 

Life Festival Oświęcim część trzecia.

To dla odmiany najbardziej wyczekiwany uczestnik drugiej edycji: Matthew Miller, znany szerzej jako Matisyahu. Żyd grający muzykę rastafariańską.

Sam koncert był niesamowity. Matisyahu określił go jako „ciężki”: dzień wcześniej zwiedził muzeum w Oświęcimiu – na własne oczy zobaczył okrucieństwa II wojny światowej, które znał tylko z opowieści. I było to słychać na koncercie.

(Aby obejrzeć wszystkie zdjęcia, należy kliknąć na zdjęciu)

 

 

Life Festival Oświęcim, część druga :)

Tym razem kilka zdjęć z koncertu największej gwiazdy tegorocznej edycji: Jamesa Blunta. Muszę przyznać, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony jego osobą. Spodziewałem się wielkiej gwiazdy, a tu okazało się, że James jest miłym, uśmiechniętym „chłopakiem z sąsiedztwa”. Tak po prostu.

No i w trakcie koncertu zeskoczył ze sceny i wskoczył w tłum (wywołując straszne poruszenie wśród ochroniarzy :) )

A na sam początek, osoba bez której ten koncert (i festiwal) nie mógłby się odbyć:

Darek Maciborek, założyciel i organizator LFO.

(Aby obejrzeć resztę artykułu,  kliknij na zdjęciu)

No i sam James Blunt:

(Aby obejrzeć resztę artykułu,  kliknij na zdjęciu)