Ogniem malowane, czyli kadru cięcie

Podziel się! :)

U swojego producenta aparatu lubię podejście do użytkownika (no… nie tylko, ale to zupełnie inna opowieść). Mniej więcej dwa razy do roku jest organizowany (i dofinansowywany) plener fotograficzny. Można się spotkać z ludźmi znanymi, i z internetu, i z forum systemowego. Można naprawdę sporo pogadać o fotografii w zacnym gronie. Można posłuchać wykładów. Można uczestniczyć w warsztatach. Można spotkać zawodowców. A wieczorem można też się też czegoś napić :)

 

Poniższe zdjęcia to głęboka szuflada. Zostały zrobione 2 lata temu w Ostrowcu Świętokrzyskim, właśnie na takim plenerze. Może wyjazd nie nauczył mnie technikałek, nie udoskonalił obsługi aparatu, nie uczynił debeściakiem. Ale chyba nie o to chodziło. Z takich spotkań dla mnie najważniejsze są wnioski, które sam wyciągam. W przypadku zabawy zapałkami, nauczyłem się jednej rzeczy: nie bój się zdecydowanie ciąć kadru. Asekuranctwo jest nudne.

 

Smacznego!

 

Coby przejść dalej, kliknij w zdjęcie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się! :)

Skomentuj

Komentarze